Alibaba chiński odpowiednik eBaya

alibaba-chinski-odpowiednik-ebaya

Debiut Alibaby może być największy na świecie. Spółka jest bardziej atrakcyjna niż Facebook

 

16 września na Wall Street ma zadebiutować Alibaba, czyli chiński odpowiednik eBaya. Analitycy szacują, że może to być największe IPO w historii, gdyż spółka ma szansę zebrać nawet 26 mld dolarów. Alibaba chce przyciągnąć kapitał 80-proc. udziałem w szybko rosnącym rynku e-handlu, który korzysta na bogacącej się klasie średniej w Chinach. Równocześnie to znacznie mniej ryzykowna inwestycja niż ostatnie głośne i tej miary IPO za oceanem, czyli Facebook.

– Przede wszystkim jest to firma, która praktycznie od samego początku zarabia i to kolosalne pieniądze, podczas gdy Facebook bardzo długo szukał jakiegoś modelu biznesowego, żeby zarabiać te pieniądze. Dlatego inwestujący w Alibabę mogą czuć się dużo bardziej komfortowo w związku z tym, że ich biznes jest dużo bardziej sprawdzony i wiarygodny od Facebooka. Oczywiście pytanie, czy wartość tej firmy to jest 100 mld dolarów czy 200 mld dolarów, to jest zawsze bardzo trudne do oszacowania – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Marcin Majewski, wiceprezes zarządu Augeo Ventures, firmy doradczej specjalizującej się m.in. w doradztwie transakcyjnym przy emisji akcji na giełdzie.

Alibaba jest liderem na chińskim rynku e-commerce. Według danych „The Wall Street Journal” na jej internetowej platformie skupia się blisko 80 proc. handlu w chińskim internecie. W 2013 r. wartość wszystkich transakcji miała wynieść 243 mld USD – przekonuje spółka. Jej atrakcyjność inwestycyjna i niemal monopolistyczna pozycja to w dużym stopniu efekt państwowej kontroli i regulacji internetu w Chinach.

Debiut Alibaby na giełdzie w USA planowany jest na 16 września. Analitycy szacują, że spółka zbierze kapitał o wartości 20-26 mld dolarów, dzięki czemu może to być największy debiut w historii. Na amerykańskim rynku dotychczasowy rekord należy do Visa Inc., która w 2008 r. zebrała 19,65 mld dolarów (22,39 mld dolarów po uwzględnieniu inflacji) – wynika z wyliczeń Bloomberga. Z kolei rekordowym IPO w Chinach był Agricultural Bank of China, który na giełdzie w Szanghaju i Hongkongu pozyskał w 2010 r. 22,1 mld USD.

IPO Alibaby budzi największe emocje na rynku od debiutu w 2012 r. Facebooka, który plasuje się na 5. miejscu największych IPO w USA, z ofertą o wartości 16,49 mld USD (po uwzględnieniu inflacji). Perspektywy rozwoju chińskiego potentata e-commerce są jednak zupełnie inne – uważa Majewski.

– Dużo łatwiej jest powiedzieć, że ta firma będzie za 10 lat dalej istniała niż w przypadku Facebooka. Jak wiadomo sieci społecznościowe działają w cyklach, w Polsce mieliśmy Grono, Gadu-Gadu, Naszą Klasę i te wszystkie firmy przemijają. W Stanach też mieliśmy wiele sieci społecznościowych, o których już zapomniano albo niedługo zapomnimy. Taki sam los może też spotkać Facebooka – uważa Majewski.

Rynek czeka z niecierpliwością na ofertę publiczną Alibaby, ponieważ pozwoli ona zarabiać na szybko rosnącej liczebnie i bogacącej się klasie średniej w Chinach. Ryzyko dotyczące modelu biznesowego wydaje się być niewielkie, ale nie można tego powiedzieć o otoczeniu makroekonomicznym i prawnym, w którym działa Alibaba.

– Wiemy, że w Chinach jest teraz bańka spekulacyjna na rynku nieruchomości, co może zachwiać konsumentami i w związku z tym może się pogorszyć też sytuacja Alibaby. Spółka jest też związana silnie poprzez swój system płatności z systemem finansowym Chin. Gdyby regulatorzy w Chinach się dobrali do spółki, która obsługuje płatności Alibaby, mogłoby to spowodować problemy – twierdzi wiceprezes Augeo Ventures.

Prawo w ChRL zabrania bezpośredniego kupna akcji chińskiej spółki przez zagranicznych inwestorów, dlatego w ramach IPO zaoferowane zostaną akcje spółki Alibaba Group Holding Ltd z siedzibą na Kajmanach, która będzie pośrednikiem mającym prawo do zysków z działalności w Chinach.

– Oczywiście sprzedażą akcji Alibaby zajmują się też duże instytucje finansowe, które przygotowały całą strukturę tak, żeby była w miarę bezpieczna dla inwestorów. System prawny amerykański czy system na Kajmanach, gdzie jest zarejestrowana spółka, to są systemy anglosaskie, które raczej budzą zaufanie inwestorów – uważa Majewski.

 

Źródło: materiały pochodzą ze strony agencji informacyjnej Newseria Inwestor

Fot: inwestor.newseria.pl

Leave a comment