Czy Polacy będą korzystali z usług Summa Linguae

Czy-Polacy-beda-korzystali-z-uslug-Summa-Linguae

Summa Linguae chce być numerem jeden na polskim rynku tłumaczeń. Spółka za pieniądze z giełdy zamierza kupować konkurencyjne firmy

 

Summa Linguae chce skonsolidować rozdrobniony polski rynek usług tłumaczeniowych. Spółka, która na początku maja zadebiutowała na NewConnect, deklaruje, że pieniądze od inwestorów w tej emisji i kolejnych emisjach zamierza zainwestować w akwizycję firm z branży.

Strategicznym celem spółki jest zostać największą polską grupą tłumaczeniową. Na razie rynek jest mocno rozdrobniony, a giełdowy debiutant szacuje swoją pozycję w połowie pierwszej dziesiątki.

– Chcemy zostać liderem i to wbrew pozorom nie jest specjalnie trudne zadanie, ponieważ już jesteśmy na 5. lub 6. miejscu – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Krzysztof Zdanowski, prezes zarządu Summa Linguae SA. – Chcemy być po prostu najwięksi, chcemy rozwijać się też za granicą, chcemy być polską marką tłumaczeniową rozpoznawalną na rynku europejskim. Dzisiaj nie ma takiej marki. Jesteśmy dzisiaj jednym z największych podmiotów, pierwszym notowanym na warszawskim parkiecie. Bardzo ważne jest dla nas to, żeby zachować ten rodzimy charakter przy globalnej skali działalności.

Przychody spółki w I kwartale przekroczyły 1 mln zł i były o 4,5 proc. wyższe niż przed rokiem. Działalność spółki przyniosła w tym czasie prawie 0,25 mln zł straty netto, co zarząd tłumaczy zmianą polityki księgowania wynagrodzeń tłumaczy, które stanowią znaczny koszt dla spółki.

– Nasza działalność skupia się dzisiaj przede wszystkim na rozwoju akwizycyjnym – podkreśla Krzysztof Zdanowski. – Jesteśmy pionierem konsolidacji rynku usług tłumaczeniowych w Polsce, robimy to po raz pierwszy. Konsolidujemy ten bardzo rozdrobniony i duży rynek w Polsce. Dlatego debiut jest niejako początkiem, ale i kolejnym krokiem w drodze do pozyskania kolejnych emisji, kolejnych rund finansowania, które są niezbędne do rozwoju poprzez akwizycję.

Polski rynek tłumaczeń powoli, ale systematycznie się rozwija. Obecnie aktywnie działa tu około 1,5 tys. biur tłumaczeń. W większości są to małe podmioty, jednoosobowe działalności, o przychodach rzędu kilkuset tysięcy złotych rocznie. GUS wprawdzie zarejestrował kilkadziesiąt tysięcy podmiotów deklarujących tłumaczenia jako jeden z rodzajów działalności, jakie prowadzą, ale w ocenie prezesa Summa Linguae, większość to firmy multibranżowe, albo takie, które na wszelki wypadek wpisują do deklaracji każdą możliwą działalność.

– Takich liczących się polskich biur tłumaczeń jest 35. Jest kilka zagranicznych, dużo większych biur tłumaczeń, ale to spółki, z którymi trochę nie konkurujemy, ponieważ one świadczą usługi, np. w ramach outsourcingu dla spółek matek za granicą. To trochę inny sektor.

Dla Summa Linguae celem jest konsolidacja polskiego rynku tłumaczeń, a wyzwaniem przekonanie innych, że zamiast konkurować, lepiej współpracować.

– Zależy nam na pokazaniu, że to jest branża, która się konsoliduje, w której możliwe są synergie, przekonanie właścicieli biznesów tłumaczeniowych, którzy prowadzą swoje biznesy kilkanaście czy kilkadziesiąt, że może warto się sprzedać, może warto połączyć siły – deklaruje prezes Krzysztof Zdanowski z Summa Linguae. – I to jest z jednej strony duża szansa, bo potrafimy te biznesy kupić na pewno taniej, niż gdyby ten rynek był już bardzo rozwinięty. Ale też wymaga to dużej pracy edukacyjnej. To jest dla nas ogromne wyzwanie, bo jesteśmy pierwsi.

Źródło: materiały pochodzą ze strony agencji informacyjnej Newseria Inwestor
Fot: inwestor.newseria.pl

Leave a comment