Polacy starzeją się szybciej niż np. Skandynawowie

Polacy-starzeja-sie-szybciej-niz-np-Skandynawowie

Rzucanie palenia przez silnie uzależnionych – pod opieką lekarza

 

Rzucanie palenia przez osoby silnie uzależnione jest dość skomplikowane, powinno się odbywać pod opieką lekarza – powiedział prof. Witold Zatoński z warszawskiego Centrum Onkologii. 30 maja, w przeddzień Światowego Dnia bez Papierosa – prof. Zatoński prowadził w Katowicach szkolenie dla lekarzy pierwszego kontaktu z woj. śląskiego. W tym regionie, według najbardziej aktualnych badań, w 2005 r. na nowotwory płuc zmarło 2 tys. mężczyzn i 600 kobiet. Nowotwór płuc występuje prawie wyłącznie u palaczy. Według danych przytaczanych przez Zatońskiego, w połowie lat 70. w Polsce paliło 15 mln Polaków, a teraz ok. 8 mln, czyli o połowę mniej. Nie wszyscy, którzy na przestrzeni tych lat rzucili palenie, dotąd żyją, ale – według szacunków – w Polsce jest ok. 5 mln osób, którym rzucenie palenia się udało.

Ten jeden z najbardziej znanych w Polsce przeciwników palenia podkreśla, że najpierw należy próbować rzucić samemu. Jeżeli jednak raz czy drugi się nie uda – a im silniej palacz uzależniony, tym to trudniejsze – trzeba skorzystać z pomocy lekarza, który pomoże w przechodzeniu przez ten proces.

„Uzależnienie od tytoniu jest chorobą określaną jako przewlekła i nawracająca – można ją przerwać, ale często, po jakimś czasie, do niej się wraca. Dlatego odchodzenie od palenia tytoniu jest procesem, a rzucenia palenia tytoniu trzeba się nauczyć” – wyjaśnił prof. Zatoński.

Palacz zazwyczaj uważa bowiem, że gdyby zechciał, to by rzucił. Lekarz powinien wtedy zapytać palacza, jak szybko po obudzeniu zapala pierwszego papierosa. W języku medycznym oznacza to: jak szybko po nocnym samooczyszczeniu się organizmu musi podać sobie nikotynę, czyli substancję, narkotyk, od której jest uzależniony.

Prof. Zatoński ocenia, że połowa palaczy musi to zrobić w ciągu pół godziny. Jeżeli nie zapalą, przestają funkcjonować: trzęsą im się ręce, nie potrafią się skoncentrować. Wiadomo też np., że 7 proc. palących mężczyzn nie jest w stanie przespać normalnie nawet ośmiu godzin, ponieważ muszą podać sobie nową porcję nikotyny znacznie wcześniej.

Choć wiele osób, które przestały palić, zrobiło to samodzielnie dzięki tzw. silnej woli, ale ten sposób jest dobry na pewnym etapie nałogu. Osoby palące od dawna mają mocno rozwinięte receptory nikotynowe, są głęboko uzależnione od nikotyny – im bardzo trudno samodzielnie rzucić. Tacy palacze powinni skorzystać z metod naukowych, czyli leczenia z nałogu przez lekarzy.

„Znam też elektrowstrząsy, akupunkturę, wsadzanie do szafy i lustra magiczne. Jeśli komuś to pomaga, nie mam nic przeciwko temu. Osobom głęboko uzależnionym rzucić palenie nie jest jednak łatwo. Objawy niepodania im nikotyny mogą być silne – modyfikują mnóstwo medycznych wskaźników, m.in. ciśnienie krwi” – podkreśla Zatoński.

Jedną z powszechnie znanych okoliczności rzucania palenia jest zmiana metabolizmu przyjmowania pokarmu i związane z tym przybieranie na wadze. Jeśli nieprzygotowani do tego przez lekarza pacjenci, którym udało się rzucić, orientują się, że ważą coraz więcej, często wracają do palenia, uważając że to najlepszy sposób na odchudzanie. A to absurd – kwituje specjalista.

Reakcją pozbawionego nikotyny organizmu palacza mogą być nawet kłopoty z psychiką. Dlatego lekarze w procesie rzucania palenia kontrolują m.in. występowanie objawów depresyjnych. A wcześniej wyjaśniają, że mogą być kłopoty, że rzucenie nie takie łatwe jak się wydawało – uczą, co należy robić i motywują do rzucenia palenia.

Motywacja do rzucenia palenia jest niezbędna. Nie muszą to być względy zdrowotne, może to być np. koszt papierosów. Paczka papierosów dziennie to kwota 3-4 tys. zł rocznie, przez całe życie uzbiera się na mieszkanie. Może to też być los własnych dzieci, narażonych na bierne palenie, a przez to na wady rozwojowe.

Palenie – tak jak zła dieta czy nieumiejętne spożywanie alkoholu – znacznie przyspiesza proces starzenia się. Polacy starzeją się szybciej niż np. Skandynawowie. Nie chodzi tu jednak tylko o długość życia, ale też o jego jakość – o ile przeciętny Duńczyk w wieku 50 lat ma przed sobą jeszcze 22-23 lata w pełnym zdrowiu, kłopoty u Polaka zaczną się po 12-14 latach.

„Gdy spytać ekspalaczy, to okazuje się, że oni prawie wszyscy doskonale pamiętają dzień i okoliczności rzucenia palenia, nawet jeśli to było 30 lat temu. Niektórzy mówią, że to był najważniejszy dzień w ich życiu, w którym zyskali wolność. Ale do niego trzeba się przygotować. Większość powtarza próby, uczy się, tylko niektórzy robią to z marszu” – podkreśla prof. Zatoński.

Niektórzy korzystają też z leków, znacznie zwiększających szanse na skuteczne rzucenie. „Dlaczego, jeśli są leki, które skutecznie pomagają, i są lekarze, którzy potrafią doradzać lepiej niż doradcy finansowi, nie korzystać z ich usług. Leczenia z palenia też trzeba się nauczyć, dlatego robimy szkolenia dla lekarzy” – wyjaśnił naukowiec. MTB

Źródło: PAP Nauka w Polsce | www.naukawpolsce.pap.pl
Fot: freeimages.com

Leave a comment